Sprawdzaj przesyłki przy kurierze

Zakupy przez internet to dzisiaj standard. Stale coś wysyłamy, odbieramy i wielokrotnie spotykamy się z problemem odbioru przesyłek od Kuriera, a właściwie ich uszkodzeń. Może warto na chwilę zatrzymać się i zastanowić nad naszymi obowiązkami i prawami i co z nich wynika. Może pozwoli to unikną w przyszłości rozczarowań i nieprzyjemnych sytuacji.

Zgodnie z obowiązującym prawem, jeżeli nie sprawdzimy przesyłki przy kurierze i pokwitujemy odbiór, to wszelkie roszczenia z tytułu ubytku bądź uszkodzenia wygasają (patrz: Ustawa Prawo Przewozowe art. 76 oraz Kodeks Cywilny art. 791). Wyjątek od tej zasady stanowią jedynie cztery przypadki. Mamy prawo do roszczeń, jeżeli:

1) szkodę stwierdzono protokolarnie przed przyjęciem przesyłki przez uprawnionego,

2) zaniechano takiego stwierdzenia z winy przewoźnika,

3) ubytek lub uszkodzenie wynikło z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa przewoźnika,

4) szkodę nie dającą się z zewnątrz zauważyć uprawniony stwierdził po przyjęciu przesyłki i w terminie 7 dni zażądał ustalenia jej stanu oraz udowodnił, że szkoda powstała w czasie między przyjęciem przesyłki do przewozu a jej wydaniem.

Często wydaje nam się, że tracimy czas na otwieranie przesyłek przy kurierze. Myślimy, że nam się na pewno nic nie przytrafi, a nawet jeśli coś się stanie, to wezwiemy kuriera, spiszemy protokół i sprawa załatwiona. W praktyce jednak (i w prawie) nie jest to już takie proste.

Przykładowo, mamy następującą sytuację: nadawca nadał do nas przesyłkę 2 kwietnia, kurier 3 kwietnia ją dostarczył, my nie mogliśmy albo nie mieliśmy czasu i paczki nie rozpakowaliśmy, a dnia 4 kwietnia okazało się (po rozpakowaniu), że zamówiony towar jest uszkodzony (np. stłuczony). Co robi przeciętny „Kowalski”. Po zastanowieniu wzywa  kuriera, który przyjeżdża np. 5 kwietnia i spisuje protokół. Cieszymy się, że sprawa jest na dobrej drodze, bo z cytowanej ustawy wynika, że „Jeżeli po wydaniu przesyłki ujawniono ubytek lub uszkodzenie nie dające się z zewnątrz zauważyć przy odbiorze, przewoźnik ustala stan przesyłki na żądanie uprawnionego zgłoszone niezwłocznie po ujawnieniu szkody, nie później jednak niż w ciągu 7 dni od dnia odbioru przesyłki”. Nic bardziej mylnego. Z wspomnianego powyżej art. 76 ust. 4 Ustawy Prawo przewozowe jasno wynika, że jeżeli chcemy, aby nadawca np. zwrócił nam koszt zamówionego towaru, ponieważ jest on uszkodzony i nie nadaje się do używania, a nie otworzyliśmy przesyłki przy kurierze, a spisaliśmy protokół np. 2 dni po odbiorze, musimy udowodnić, że szkoda ta powstała między przyjęciem przesyłki do przewozu a jej wydaniem (czyli krótko mówiąc – przed jej doręczeniem). Nie jest to niestety takie proste. Bo jak np. udowodnić, że zamówiony wazon nie został obtłuczony przez nas np. przy rozpakowywaniu paczki, a teraz twierdzimy, że już taki do nas dotarł? W wielu przypadkach udowodnienie winy nadawcy bądź przewoźnika jest niezwykle trudne, jeśli w ogóle możliwe.

Wniosek z powyższych rozważań nasuwa się sam. Sprawdzajmy paczki przy odbiorze (sic!). Poświęćmy 5 minut na zajrzenie do środka i sprawdzenie, czy wszystko jest w porządku. Po co później tracić ten cenny czas i chyba jeszcze cenniejsze nerwy.

Uwaga: uregulowania prawne (ogólne i szczególne) dotyczące sprzedaży znajdziemy w przepisach:

  • Kodeksu Cywilnego z dnia 23 kwietnia 1964 r (z późn. zm.) zobacz
  • Ustawy z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (z późn. zm.) zobacz tutaj
  • Ustawy z dnia 15 listopada 1984 Prawo przewozowe (z późn. zm.) zobacz tutaj
Opublikowano Prawo cywilne | Otagowano , , | Skomentuj

Prawidłowe dostarczenie wypowiedzenia umowy o pracę

Jeśli chcesz złożyć pracodawcy wypowiedzenie umowy o pracę, pamiętaj o kilku ważnych sprawach.

Zgodnie z Kodeksem Pracy, za wypowiedzeniem można rozwiązać umowę zawartą na okres próbny oraz na czas nieokreślony.

Gdy umowa została zawarta na okres próbny, okres wypowiedzenia wynosi odpowiednio:

  • 3 dni dla umowy zawartej na 2-tygodniowy okres próbny
  • 1 tydzień dla umowy zawartej na więcej jak 2-tygodniowy okres próbny
  • 2 tygodnie, gdy okres próbny przekracza 3 miesiące.

Jeżeli umowa została zawarta na czas określony dłuższy niż 6 miesięcy w umowie strony mogą przewidzieć możliwość wcześniejszego rozwiązania umowy za 2-tygodniowym wypowiedzeniem.

Wypowiedzenie umowy należy złożyć na piśmie (taki jest standard), ale często zdarza się, że nie możemy osobiście wręczyć pracodawcy naszego „zwolnienia”. Gdy zależy nam na czasie (bo np. czeka lepsza oferta pracy) i nie mamy możliwości złożenia pisma osobiście, warto wtedy pamiętać, że wypowiedzenie będzie również skuteczne, jeśli wykonasz to ustnie, telefonicznie, przesyłając faks, SMS, MMS lub wiadomość drogą elektroniczną. Wypowiadał się w tej sprawie Sąd Najwyższy m.in. w uchwale z 2 października 2002 r. III PZP 17/02 OSNP 2003/20/48).
Ważny jest tylko fakt, że pracodawca ma możliwość zapoznania się z tą wiadomością. Nie wynika to bezpośrednio z Kodeksu Pracy, ale z Kodeksu Cywilnego, zgodnie z którym „Oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią.(…)” (art. 61 §1 KC). Wypowiedzenie umowy jest bowiem oświadczeniem woli złożonym innej osobie. Jeśli np. Twój szef będzie w szpitalu, a Ty wyślesz do niego e-mail (np. omyłkowo pod inny adres), a co za tym idzie – nie ma możliwości zapoznania się z jego treścią, to nici z tego wypowiedzenia :) .

Trzeba się zatem zastanowić, czy którąś możliwość można w konkretnym przypadku wykorzystać.

Opublikowano Prawo pracy | Otagowano , | Skomentuj

Nareszcie jest! Nowa ustawa antynikotynowa.

Może nie jest doskonała, nawet na pewno nie jest, ale jest. I wydaje mi się, że mimo braków to duży krok w kierunku ochrony zdrowia (a szczególnie zdrowia biernych palaczy). Jestem gorącą zwolenniczką walki z paleniem tytoniu w miejscach publicznych. Bo niby dlaczego stojąc na przykład na przystanku mam być zatruwana wbrew mojej woli. Jeśli już rzeczony palacz chce się truć – proszę bardzo, ale ja dziękuję za tę wątpliwą przyjemność. Tym bardziej, że mnie (jako biernemu palaczowi) zdecydowanie bardziej szkodzi taki dymek niż jemu.

Ale do rzeczy. 15 listopada 2010 r. weszła w życie nowelizacja ustawy z 9 listopada 1995 roku o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (Dz. U. 2010 Nr 81 poz. 529).

W art. 5 cytowanej ustawy znajdziemy listę miejsc, w których palenie jest zabronione:

  • na terenie zakładów opieki zdrowotnej i w pomieszczeniach innych obiektów, w których są udzielane świadczenia zdrowotne,
  • na terenie jednostek organizacyjnych systemu oświaty, o których mowa w przepisach o systemie oświaty, oraz jednostek organizacyjnych pomocy społecznej, o których mowa w przepisach o pomocy społecznej,
  • na terenie uczelni,
  • w pomieszczeniach zakładów pracy innych niż wymienione w pkt 1 i 2,
  • w pomieszczeniach obiektów kultury i wypoczynku do użytku publicznego,
  • w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych,
  • w środkach pasażerskiego transportu publicznego oraz w obiektach służących obsłudze podróżnych,
  • na przystankach komunikacji publicznej,
  • w pomieszczeniach obiektów sportowych,
  • w ogólnodostępnych miejscach przeznaczonych do zabaw dzieci,
  • w innych pomieszczeniach dostępnych do użytku publicznego.

Właściciele lub zarządzający obiektem lub środkiem transportu, w którym obowiązuje zakaz palenia wyrobów tytoniowych, są zobligowani do umieszczenia w widocznych miejscach odpowiednich oznaczenia słowne i graficzne informujących o zakazie palenia wyrobów tytoniowych na danym terenie lub środku transportu.

Ustawa uregulowała również pojęcie palarni, jako pomieszczenia wyodrębnionego konstrukcyjnie od innych pomieszczeń i ciągów komunikacyjnych, które musi być odpowiednio oznaczone, powinno służyć wyłącznie do palenia wyrobów tytoniowych oraz być zaopatrzone w wywiewną wentylację mechaniczną lub system filtracyjny w taki sposób, aby dym tytoniowy nie przenikał do innych pomieszczeń.

Palarnia, zgodnie z art. 5a ust. 3 ustawy, może zostać ustanowiona:

1) w domach pomocy społecznej lub domach spokojnej starości,
2) w hotelach,
3) w obiektach służących obsłudze podróżnych,
4) na terenie uczelni
5) w pomieszczeniach zakładów pracy,
6) w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych.

Właściciel lub zarządzający lokalem gastronomiczno-rozrywkowym może wyłączyć spod zakazu palenia tytoniu jedną salę przeznaczoną do konsumpcji jako salę dla palących. Muszą jednak łącznie zostać spełnione następujące warunki:
- dysponuje co najmniej dwiema pomieszczeniami przeznaczonymi do konsumpcji
- pomieszczenie to będzie wyposażone w wentylację, która zapewni nieprzenikanie dymu tytoniowego do innych pomieszczeń.

Za nieprzestrzeganie nałożonych przez ustawę obowiązków grożą sankcje: za złamanie zakazu palenia grozi kara grzywny do 500 zł, a za nieumieszczenie informacji o zakazie palenia tytoniu  właścicielowi lub zarządzającemu obiektem grozi kara do 2 tys. zł.
W teorii to pięknie brzmi, ale jak będzie w rzeczywistości? W moim lokalnym środowisku m.in. właściciele restauracji zastosowali się do zaleceń ustawy – lokale zostały odpowiednio oznakowane.  Informacja o zakazie palenia znajduje się zazwyczaj w kilku miejscach, głównie przy wejściu i przy barze. Większość restauracji wprowadziła całkowity zakaz palenia, kilka z badanych ma wyodrębioną salę dla palących gości. Restauratorzy nie zauważyli w minionych tygodniach żadnych znaczących zmian w liczbie gości, a sami goście stosują się do zakazu. To pozwala sądzić, że ustawa zostanie pozytywnie przyjęta.

Nie można jednak zapominać, że w ustawie jest kilka niedociągnięć. Na przykład: problem palenia na plaży – bezpośrednio prawo nie zabrania palenia – mówi tylko o zakazie palenia w ogólnodostępnych miejscach przeznaczonych do zabaw dzieci – a niewątpliwie plaża takim miejscem jest. Trudno jednak wyinterpretować z tego przepisu, zakaz palenia na całej plaży. Podobnie jest z dookreśleniem pojęcia przystanku, które również nie jest jasno zdefiniowane. Jest na to sposób – wystarczy przyjęcie przez Radę Miejską (Gminy) uchwały, w której pojęcie to się doprecyzuje. Dzięki temu odpowiednie służby będą mogły skutecznie egzekwować nowe  prawo. Wiele miast w Polsce poradziło sobie z tym problemem (weźmy chociaż pod uwagę Szczecin czy Trójmiasto). To dowód na to, że jeśli się czegoś chce, to można tego dokonać. Bierzmy z nich przykład.

Opublikowano Ochrona zdrowia | Otagowano , , | Skomentuj

Ile dni ma pracownik na dostarczenie zwolnienia lekarskiego pracodawcy?

Zdarza się w życiu, że przebywamy na zwolnieniach lekarskich. Zdarza się. Niezależnie od tego, czy chorujemy my, czy na przykład nasze dziecko, otrzymujemy tzw. L4 (a właściwie zaświadczenie lekarskie, druk ZUS ZLA). I ten oto druk należy dostarczyć pracodawcy. Częstym problemem jest (znanym mi z autopsji), że nie wiemy kiedy to musi nastąpić, ile mamy czasu na dostarczenie go do zakładu pracy. Stresujemy się, że jeśli nie zrobimy tego od razu, to pracodawca źle o nas pomyśli. A niezależnie od zwyczajów panujących w zakładach pracy po prostu powinniśmy wszyscy znać swoje prawa i umieć z nich korzystać.
Na podstawie art. 62 Ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (tekst jednolity Dz. U z 2010, Nr 77 poz. 512) wnioskujemy, że pracownik ma obowiązek jest obowiązany dostarczyć zaświadczenie lekarskie nie później niż w ciągu 7 dni od daty jego otrzymania płatnikowi zasiłków, który z kolei przekazuje je niezwłocznie do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, podając datę dostarczenia tego zaświadczenia przez ubezpieczonego. Jeśli nie dopełnimy tego obowiązku możemy liczyć się z nałożeniem kary w postaci obniżenia o 25 % wysokości zasiłku przysługującego za okres od 8 dnia orzeczonej niezdolności do pracy do dnia dostarczenia zaświadczenia lekarskiego, choć nie w każdym przypadku.
Aby stwierdzić, że ubezpieczony spóźnił się z dostarczeniem zwolnienia lekarskiego, należy wziąć pod uwagę następujące zasady:

  • datą otrzymania zaświadczenia lekarskiego będzie data jego wystawienia, chyba że ubezpieczony udowodni, że otrzymał to zaświadczenie w terminie późniejszym,
  • przy ustalaniu terminu 7 dni nie uwzględnia się dnia, w którym ubezpieczony otrzymał zaświadczenie lekarskie,
  • jeżeli 7. dzień, w którym należy dostarczyć zwolnienie lekarskie, przypada na dzień wolny od pracy, ostatnim dniem jego terminowego dostarczenia jest pierwszy dzień roboczy przypadający po tym dniu,
  • w przypadku, gdy zaświadczenie lekarskie zostało wysłane pocztą, do ustalenia terminu jego dostarczenia przyjmuje się datę stempla pocztowego.

Jednak nie zawsze przekroczenie terminu 7 dni pozwala na zastosowanie sankcji. Na podstawie art. 62 cytowanej ustawy, nie można dokonać 25% potrącenia wysokości świadczenia, jeśli:

  • zwolnienie lekarskie jest zbyt krótkie, tj. wystawione na mniej niż 8 dni,
  • za dni objęte sankcją przysługuje wynagrodzenie za czas choroby – nie stosuje się sankcji, jeżeli pracownikowi przysługuje wynagrodzenie za czas choroby określone w art. 92 Kodeksu pracy (Dz. U. z 1998 r. nr 21, poz. 94 ze zm.),
  • zwolnienia lekarskie pokrywają się, a obniżenia zasiłku należałoby dokonać za okres wypłacony na podstawie poprzedniego zaświadczenia lekarskiego.
Opublikowano Prawo pracy | Otagowano , | Skomentuj

Jak to jest z możliwością głosowania w miejscu zamieszkania, a nie zameldowania.

Ostatnio, w związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi, często spotykam się z sytuacjami, kiedy to urzędnicy nie udzielają właściwych informacji, bądź wręcz odmawiają wyborcom prawa do głosowania, kiedy chcą głosować poza miejscem zameldowania. Wyobraźmy sobie sytuację praktyczną: pani X jest zameldowana w mieście A gminy A, mieszka na stałe na wsi B gminy B, ale nie jest tu zameldowana. Pani X z miejscem zamieszkania czuje się związana i chce wpływać, poprzez oddanie swojego głosu, na kształt np. Rady Gminy, czy wybór wójta. Udaje się zatem do Urzędu Gminy, a tam otrzymuje informację, że nie może glosować w gminie B, że musi głosować w gminie A. Skutek: Pani zrezygnowana wogóle nie bierze udziału w głosowaniu. W miejscu zameldowania nie czuje potrzeby głosowania, a tam gdzie chce wybierać – nie może.

A tak wcale być nie musi. Co na to prawo? Zacząć należy od faktu, iż w każdej gminie (a także mieście posiadającym status gminy) prowadzony jest stały rejestr wyborców obejmujący osoby stale zamieszkałe na obszarze gminy, którym przysługuje prawo wybierania. Rejestr ten służy do sporządzania spisów wyborców dla wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej, dla wyborów do Sejmu i do Senatu, dla wyboru posłów do Parlamentu Europejskiego, dla wyborów do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw, dla wyboru wójta, burmistrza, prezydenta miasta oraz do sporządzania spisu osób uprawnionych do udziału w referendum ogólnokrajowym oraz w referendum lokalnym.

Zgodnie z przepisami Ordynacji Wyborczej (Dz.U. 2001 Nr 46 poz. 499 z późn. zm.) do rejestru wyborców przeznaczonego dla obywateli polskich (część A rejestru) wpisuje się:

  • z urzędu: wyborców będących obywatelami polskimi, zameldowani na obszarze gminy na pobyt stały (art. 11 ust. 6)
  • na wniosek: wyborców będących obywatelami polskimi stale zamieszkujących na obszarze gminy  bez  zameldowania na pobyt stały (art. 12 ust. 2), nigdzie niezamieszkałych(art. 12 ust.3), wyborców stale zamieszkujących na obszarze gminy pod innym adresem aniżeli adres ich zameldowania na pobyt stały na obszarze tej gminy.

Co trzeba zrobić, żeby móc znaleźć się w spisie wyborców w gminie, w której chcemy głosować? W praktyce jest to bardzo proste.

Należy złożyć wniosek do Urzędu Gminy (Miasta) zawierający następujące dane: nazwisko i imiona, imię ojca, datę urodzenia, numer ewidencyjny PESEL i adres zamieszkania wyborcy, ze wskazaniem adresu ostatniego zameldowania na pobyt stały poza obszarem gminy.

Wzór wniosku stanowi załącznik nr 3 do Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 11 marca 2004 r. w sprawie rejestru wyborców oraz trybu przekazywania przez Rzeczpospolitą Polską innym państwom członkowskim Unii Europejskiej danych zawartych w tym rejestrze (Dz.U. Nr 42, poz. 388) (zobacz tutaj). Druk wniosku można otrzymać w dziale ewidencji ludności urzędu gminy. Złożenie wniosku jest wolne od opłaty skarbowej.

W terminie 3 dni od dnia wniesienia wniosku, wójt lub burmistrz (prezydent miasta) wydaje decyzję o wpisaniu lub odmowie wpisania do rejestru takiej osoby.

W świetle wyjaśnień Państwowej Komisji Wyborczej z dnia 6 grudnia 2004 r. w sprawie prowadzenia rejestru wyborców oraz wpisywania do rejestru wyborców obywateli polskich i obywateli Unii Europejskiej niebedących obywatelami polskim,  powodem odmowy wpisania wyborcy do rejestru wyborców może być ustalenie, iż osoba faktycznie stale nie zamieszkuje (przebywa) na obszarze danej gminy. Nadmienić należy, iż stałe zamieszkanie oceniane jest w świetle art. 25 Kodeksu Cywilnego, który stanowi, że „miejscem zamieszkania osoby fizycznej jest miejscowość, w której osoba ta przebywa z zamiarem stałego pobytu”.  Obiektywne udowodnienie faktu zamieszkiwania pod danym adresem jest trudne, zatem zazwyczaj opierać się będzie na pisemnym oświadczeniu wnioskodawcy, że miejsce zamieszkania jest miejscem stałego pobytu, jest miejscem, gdzie koncentrują się ważne interesy życiowe, majątkowe i inne danej osoby.

Zatem, jeśli czujesz się związany z miastem (gminą), w którym mieszkasz, chcesz decydować o wyborze rajców, wójta czy burmistrza (prezydenta) – masz wybór. Nie musisz głosować w miejscu swojego zameldowania.

Pamiętać tylko należy:

  1. Wyborca wpisany w danej gminie do rejestru wyborców na własny wniosek, jest skreślany – z urzędu – z rejestru wyborców w miejscu zameldowania na pobyt stały, jeżeli zameldowanie to dotyczy innej gminy. W związku z tym, w wypadku powrotu i stałego zamieszkania pod adresem zameldowania na pobyt stały, wyborca powinien ten fakt zgłosić urzędowi gminy, który zameldował go na pobyt stały. Zgłoszenie to spowoduje ponowne wpisanie wyborcy do rejestru wyborców w miejscu jego zameldowania na pobyt stały.
  2. Każde stałe zamieszkanie wyborcy pod nowym adresem bez zameldowania na pobyt stały, aby został on ujęty w rejestrze wyborców wymaga ponownego złożenia wniosku o wpisanie do rejestru wyborców pod nowym adresem.
  3. Zameldowanie na pobyt stały pod nowym adresem uwzględniane jest w rejestrze wyborców z urzędu, bez potrzeby składania wniosku.
Opublikowano Prawo wyborcze | Otagowano | Skomentuj

Wnoszenie odwołań przez Internet wcale nie takie proste

Zgodnie art. 180 Ustawy Prawo Zamówień Publicznych, gdy doszło do podjęcia czynności niezgodnej z przepisami ustawy lub zaniechania czynności, do której zamawiający jest zobowiązany na podstawie ustawy, Wykonawcy przysługuje prawo do złożenia odwołania w postępowaniu o udzieleniu zamówienia publicznego.

Po nowelizacji z dnia 2 grudnia 2009 r. o zmianie ustawy Prawo zamówień publicznych  oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 223, poz. 1778), zgodnie z art. 180 ust. 4 odwołanie takie składa się do Prezesa Krajowej Izby Odwoławczej w formie pisemnej albo elektronicznej opatrzonej bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu.

I tu pojawia się problem. Okazuje się, że możliwość składania odwołań przez Internet wcale nie jest popularna. Trzeba zadać sobie tylko pytanie: dlaczego? Przecież to prosty sposób, jakże mogący ułatwić możliwość złożenia odwołania, mogący przede wszystkim skrócić czas oczekiwania na jego rozpatrzenie, co jest często niezwykle istotne dla prowadzonego postępowania. A jednak od momentu wejścia w życie wspomnianej nowelizacji wniesiono niewiele ponad 5% e-odwołań.

Zdawać się może, że przyczyną nie jest koszt posiadania bezpiecznego podpisu elektronicznego. W tej chwili opłata za korzystnie z niego wynosi ok. 300 zł rocznie, co nie jest wysokim kosztem, biorąc pod uwagę możliwość korzystania z niego choćby przy rozliczeniach z ZUS, Urzędem Skarbowym czy bankiem.

Zatem może chodzi po prostu o przywiązanie do papierowej formy i pewności, jaką mamy, gdy otrzymujemy pieczęć potwierdzającą doręczenie pisma? Dodatkowo, hamulcem może być niepewność wnoszącego odwołanie podczas wypełniania formularza poprzez Elektroniczny Urząd Podawczy pod adresem www.esp.uzp.gov.pl, gdy jako adresat pojawia się Urząd Zamówień Publicznych, a nie Prezes Krajowej Izby Odwoławczej, do którego to zgodnie z obowiązującymi przepisami (patrz: art. ww Ustawy) należy złożyć odwołanie. A złożenie odwołania do innego podmiotu niż Prezes KIO właściwie winno skutkować odrzuceniem odwołania.

Pozostaje więc prosić Urząd Zamówień Publicznych o wykonanie technicznych poprawek w portalu www.esp.uzp.gov.pl oraz wyrażenie nadziei, że jako społeczeństwo zinformatyzowane będziemy znacznie częściej korzystali z ułatwień, jakie daje korespondencja elektroniczna, o ochronie środowiska (a dokładniej drzew), dzięki niższemu zużyciu papieru nie wspominając ;)

Opublikowano Zamówienia publiczne | Otagowano , , | Skomentuj